Instalacja tarczy dramatycznie zmniejszy bezpieczeństwo naszego kraju. Porozumienie z Amerykanami w sprawie umieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Polsce to historyczny błąd Donalda Tuska i jego ekipy. Baza antyrakiet zdecydowanie, bowiem zmniejszy nasze bezpieczeństwo. To fakt bezsporny dla wszystkich, zarówno zwolenników, jak i przeciwników instalacji - pisze Wojciech Olejniczak, przewodniczący Klubu Poselskiego Lewica na łamach "Faktu".
Rząd próbuje przedstawić umowę jako swój wielki sukces. Jest w tym oczywiście bardzo dużo gry PR-owej, bo końcowy efekt negocjacji praktycznie nie różni się niczym od tego, co wynegocjował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Żadnego sukcesu rząd Platformy Obywatelskiej, więc nie osiągnął.
By zniwelować niebezpieczeństwo, które przyjdzie do Polski wraz z tarczą, premier Tusk z wielką pompą ogłosił, że Amerykanie dadzą nam jedną baterię Patriotów do 2012 roku. Ta instalacja jest nieadekwatna do zagrożenia, które na siebie bierzemy. Co więcej Polska będzie musiała w przyszłości ponieść ogromne koszty finansowa związane z zakupem Patriotów. Zapłacą za to oczywiście podatnicy. Umowa z Amerykanami jest, więc korzystna także z powodów ekonomicznych. Problem polega _ na tym, że najpierw rząd i prezydent doprowadzili do obniżenia naszego bezpieczeństwa, a teraz próbują przyjmować gwarancje związane z jego poprawą. Na takie rozumowanie od początku się nie godziliśmy. Nasze stanowisko do początku było czytelne i jasne - SLD nie godzi się na tarczę i jest przeciwny tej instalacji bez względu na warunki, jakie by nam USA zaoferowało. Sojusz będzie głosował przeciwko ratyfikacji tej umowy.
Poza zmniejszeniem naszego bezpieczeństwa wyraźnie dostrzegamy też problemy polityczne wynikające z zainstalowania tarczy.
Wiele środowisk politycznych, wiele rządów w Unii Europejskiej wyraża sprzeciw w stosunku do tego projektu w Europie. Poza tym Amerykanie nie doprowadzili do porozumienia z Rosją w tej sprawie, a to był podstawowy warunek, od kiedy Polska rozpoczęła rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie tarczy. USA miały doprowadzić do tego, by Kreml nie stosował żadnych retorsji bądź odwetu w stosunku do Polski. Do takiego zbliżenia pomiędzy Waszyngtonem a Moskwą niestety nie doszło, a to oznacza, że konsekwencje będzie ponosić głównie Polska. To drugi bardzo poważny polityczny problem, na który - wydaje się rząd - nie zwraca uwagi.
W tle rozgrywa się jeszcze konflikt w Gruzji, a politycy PiS i prezydent podgrzewają atmosferę mówiąc o potrzebie instalowania tarczy w związku z ewentualnym zagrożeniem ze strony Rosji. Taka retoryka jest dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie do zaakceptowania.
Zupełnie nie wzięto pod uwagę kontekstu wyborów w Stanach Zjednoczonych. A wiadomo przecież, że jeden z kandydatów, Barack Obama, jest krytyczne nastawiony do instalacji tarczy. Do przedsięwzięcia może, więc wcale nie dojść. A straty polityczne, które są już dziś ogromne, będą nie do nadrobienia.
W związku z tym SLD zamierza postępować konsekwentnie. Na pewno będziemy współdziałać z samorządem lokalnym, który nie wyraża zgody na instalację tarczy na swoim terytorium, i z protestującymi mieszkańcami.
Naprawdę nie potrzeba zabezpieczeń zza Atlantyku, by zapewnić swojemu krajowi godne bezpieczeństwo. W weekend w Alejach Ujazdowskich odbyła się z okazji święta Wojska Polskiego defilada. Była to defilada tak naprawdę ku czci Sojuszu Lewicy Demokratycznej i byłego ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego, bo czołgi, rosomaki i samoloty F16 to dorobek rządów SLD. Wszystko to, co wyjechało na ulice i miało być w powietrzu, ale nie było tylko z powodu pogody, to są decyzje podjęte przez rząd lewicy. Zapewniam, że w przyszłości będziemy kontynuować tę drogę. |